Lekturowe żądze




Lyonel Trouillot - "Niedziela, 4 stycznia" 

Słoneczny poranek. Lucien wychodzi z domu, by wziąć udział w antyrządowej manifestacji. Myśli o matce, która została w wiosce, o Cudzoziemce, która przyjechała napisać kolejny reportaż na temat biednego kraju, o młodszym bracie, który wierzy tylko w siłę.

Wielość głosów oraz spojrzeń i – jedność miejsca: Port-au-Prince, stolica Haiti. Z sekwencji nakładających się obrazów wyłania się historia kilku ludzkich losów i wizja pękniętego kraju, w którym współistnieją upokorzenie i duma, nędza i marzenia o wolności, przemoc i piękno.

Powieść, napisana w geście sprzeciwu po krwawo stłumionych demonstracjach przeciw reżimowi Aristide’a i dedykowana ich uczestnikom, ukazuje dziś swą uniwersalną moc. Czytaj dalej: Karakter

2 komentarze:

  1. Widzę, że powstał ciekawy nowy dział! Zwłaszcza ciekawi mnie nieznana mi Higuchi. A "Jeżozwierz" przypomina mi o kałamarnicy Jalo, która jednak jeszcze musi trochę poczekać, bo teraz na innej fali płynę, prekolumbijskiej.

    A wiesz, że podobno w tym roku ma ukazać się polski przekład "Masnawi" Rumiego? Ostrożnie, pożądanie! Ale opamiętuję się. Takie dzikie żądze bywają zwodnicze. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój schowek biblionetkowy pęka w szwach a to są dopiero zapowiedzi i boję się, że o nich zapomnę. ;) "Kot" już zdobyty, Higuchi wygląda na książkę, którą też będę chciała mieć na półce, a Mabanckou jestem wierna od samego początku i czekam przytupując na wydanie jego kolejnej powieści.

      Zapowiedź "Masnawi" widziałam, chyba trafiła do schowka. Tak, żądze bywają zwodnicze, ale za to jakie przyjemne. ;)

      Usuń